Powered By Blogger

września 14, 2026

Jesień zagląda do ogrodu – wrześniowy spacer po moim ogrodzie

Jesień zagląda do ogrodu – wrześniowy spacer po moim ogrodzie

 

Jesień coraz śmielej rozgaszcza się w ogrodzie...

Jesteśmy już prawie w połowie września. Nawet nie wiadomo kiedy, a jesień zaczyna coraz bardziej rozgaszczać się w ogrodzie. Każdego dnia, spacerując między rabatami, widzę tu i ówdzie jej kolejne oznaki.

Przebarwiające się liście, coraz więcej ozdobnych owoców zamiast kwiatów, a obok nich te jadalne. Dynie, kabaczki, maliny... Wrzesień pokazuje, że lato jeszcze się nie skończyło, ale jesień już jest coraz bliżej.

Pigwy zaczynają nabierać koloru i już czekam na ich owoce. Na dereniowych krzewach pojawiają się piękne korale, dzikie róże mają swoje czerwone owoce, a chmielu jak zwykle jest wszędzie pełno. 😉

Zwiastunem jesieni są u nas nawet... kaliny. I choć może wydawać się to trochę dziwne, bo przecież kaliny kojarzymy bardziej z inną porą roku, u mnie właśnie teraz potrafią zakwitnąć. Taki mały ogrodowy paradoks.

Wrzesień to u mnie zdecydowanie miesiąc traw.

Choć ostatnimi laty zauważam, że moje trawy zaczynają kwitnąć coraz później. Te, na które czekam najbardziej, oczywiście zakwitają najpóźniej. I czasem wystarczy, że pojawią się pierwsze przymrozki i... koniec. Już nie zdążą pokazać swoich kwiatostanów.

Za to źdźbła i liście zaczynają się przebarwiać i również wtedy trawy mają swój urok.

Niestety w tym roku mam też małe trawowe rozczarowanie.

Wszystkie moje rozplenice japońskie zastrajkowały.

Żadna nie kwitnie i wygląda na to, że w tym roku już nie zakwitnie. Myślałam nawet, żeby je wszystkie poprzesadzać, ale... no właśnie. Tylko gdzie?

Na razie zostają więc tam, gdzie są. Zobaczymy, co pokażą w przyszłym roku. Jeśli znowu nie będzie kwitnienia, wtedy będziemy działać. Póki nie są jeszcze potężnymi karpami, można je będzie przesadzić. Choć z jedną będzie już chyba potrzebna pomoc męża, bo ta zdecydowanie postanowiła osiągnąć rozmiary nie do ruszenia przeze mnie. 😄

A ogród mimo wszystko nadal kwitnie.

Wciąż są dalie, kwiaty jednoroczne, warzywniak jeszcze całkiem letni. Jest mnóstwo kolorów i roślin, które właśnie teraz pokazują, że wrzesień wcale nie musi być końcem kwitnącego ogrodu.

Floksy, kosmosy, nasturcje, kocimiętki, przetaczniki, cynie, jeżówki... No i oczywiście moje ukochane hibiskusy krzewiaste.

To zdecydowanie moja topowa roślina na wrześniową i październikową rabatę!

Trochę zmian na rabatach już poczyniłam. Tu coś poprzesadzałam, tam coś dosadziłam, pojawiło się też kilka nowych bylin. Od kilku lat marzyły mi się ciemierniki i w końcu je mam.

Na wysadzenie do gruntu czekają jeszcze drzewa, które od kilku lat rosną w donicach. Ich korzenie już zdecydowanie chcą do ziemi. I chyba najwyższa pora im na to pozwolić.

Pogoda też zaczęła grać swój jesienny rytm.

Od niedzielnego południa pada. Raz mrzawi, raz pada trochę mocniej. Od poniedziałku jest za to cicho i spokojnie. Buro, nostalgicznie, a jednocześnie jakoś tak magicznie.

I wiecie co?

Ja lubię taki czas.

Taki spokojny rytm, kiedy nic nie trzeba robić na szybko. Kiedy deszcz sam podlewa rabaty, ogród i las, a człowiek może trochę zwolnić. Szczególnie w poniedziałek, kiedy zaczyna się kolejny tydzień.

A skoro ogród dostał swoją porcję wody, to może teraz przyjdzie czas na kolejne prace.

Jeżeli pogoda dopisze, w planach na ten tydzień jest przede wszystkim skoszona trawa. Jest jej naprawdę sporo.

Najpierw trzeba będzie ogarnąć trochę chwaściorów, poprzycinać to i owo, a później możemy ściółkować rabaty.

I bardzo się z tej trawy cieszę.

W moim ogrodzie nic się nie marnuje. Trawa będzie kolejną warstwą ściółki. Z czasem będzie się rozkładać, wzbogacając glebę w materię organiczną, a jednocześnie stworzy ochronną warstwę na rabatach.

Szczególnie docenię ją zimą, podczas mrozów bez śniegu.

Bo właśnie takie zabezpieczenie roślin lubię najbardziej – proste, naturalne i z tego, co już mamy.

Poza tym jeszcze trochę przesadzania, a wielkimi krokami zbliża się również czas na porządki w warzywniaku. Ale na razie jeszcze nie wszystko chce odchodzić.

I bardzo dobrze.

Niech sobie rośnie.

A tymczasem...

Zobaczcie sami, jak wygląda mój ogród we wrześniu.

Jeszcze trochę letni, już trochę jesienny. Pełen kwiatów, owoców, traw i warzyw. Z pierwszymi przebarwieniami liści i coraz większą ilością jesiennych oznak.

A kiedy pogoda nie pozwala na ogród, przenosimy się do kuchni.

Na dzisiaj w planach zupa dyniowa. 🎃

A później oczywiście... słoiki.

Tym razem z grzybkami.

Na niedzielnym spacerze po naszych okolicznych lasach nazbieraliśmy ich trochę. Część już zjedliśmy, część się suszy. W domu pięknie pachnie suszonymi grzybami.

A nadmiar?

Oczywiście wyląduje w słoikach, w occie. Bardzo lubimy takie grzybki i zimą zawsze dobrze mieć kilka słoików własnych zapasów.

I tak właśnie zaczyna się kolejny wrześniowy tydzień.

Spokojnie. Bez pośpiechu. Trochę ogród, trochę las, trochę kuchnia.

Życzę Wam pięknego tygodnia, dużo spokoju i oczywiście zdrówka. ❤️

Słychać tu i ówdzie o różnych wirusach, więc dbajcie o siebie i wspomagajcie swoją odporność.

A jeśli macie ochotę na trochę lasu i ogrodowego spokoju, zapraszam również na mój kanał YouTube i na leśne spacery.

Bo jak to się kiedyś mówiło:

Godzina w lesie – tydzień odporności. 🌲

Zapraszam na spacer i do zobaczenia w przyszłym tygodniu.

Pa!
Agata



















































września 06, 2026

Wrzesień w ogrodzie – warzywniak, kwiaty i pierwsze oznaki jesieni

Wrzesień w ogrodzie – warzywniak, kwiaty i pierwsze oznaki jesieni

 

Wrzesień… 🌿

Jeszcze lato, a już coraz wyraźniej czuć jesień.

Czuć ją o poranku, kiedy wychodzę z domu, a trawa jest mokra od rosy i zanim dojdę do samochodu, mam już mokre buty. 😉 Wieczory też zrobiły się chłodne, dni krótsze, a ostatnio wiatr przypominał nam, że lato powoli będzie musiało ustąpić miejsca jesieni. Były już takie dni, że człowiek zaczął się nawet zastanawiać, gdzie jest czapka.

A przecież jeszcze tak niedawno było naprawdę gorąco…

We wrześniu ogród zaczyna mówić trochę innym głosem. Na rabatach pojawiają się ostatnie kwiaty lata. U mnie królują rozchodniki, trawy, hibiskusy, astry i zawilce. Kwitną dalie, hortensje pięknie się rumienią, a liście powoli zmieniają kolory.

I właśnie teraz zaczyna się ten niezwykły czas, kiedy kwiaty przestają być tylko kwiatami. Przekształcają się w nasiona, tworząc zupełnie nowe dekoracje. Szczególnie pięknie wyglądają róże z ich przekwitającymi owocostanami, a powojniki… te srebrzyste, delikatne puchostany potrafią zachwycić bardziej niż niejeden kwiat. 🤍

We wrześniu pięknie prezentują się również trawy. Ich kwiatostany łapią wiatr i światło, poruszają się przy każdym podmuchu. To właśnie teraz ogród zaczyna być bardziej miękki, lekko nostalgiczny i spokojniejszy.

A w warzywniaku?

Tam jeszcze wcale nie myślimy o końcu sezonu. 😉

Wciąż dojrzewają pomidory, pojawiają się jeszcze ogórki, a fasolki mamy w tym roku naprawdę pod dostatkiem. Malin niestety niewiele, ale nie można mieć wszystkiego.

W lipcu po wykopaniu czosnku wysiałam jeszcze bób, buraczki i trochę zielonego i dzięki temu nawet teraz możemy zaglądać po świeże plony. Warzywniak jest zielony, gęsty i bardzo buszowaty. I właśnie taki lubię najbardziej.

Bo jak wiecie, u mnie w warzywniaku są nie tylko warzywa. Są też kwiaty. 🌸 A kiedy wszystko razem się przeplata, tworzy się z tego taki mały, kolorowy ogród, w którym aż chce się spacerować.

Choć ostatnie wichury trochę mu dokuczyły. Powywracały aksamitki, szarłaty, dalie… trzeba będzie to wszystko powoli uporządkować.

I właśnie na tym będzie polegał nasz wrześniowy spacer.

Pomalutku zaczniemy sprzątać ten cały bałagan. 😉 Usuniemy chwaściory, przesadzimy truskawki i zaczniemy przygotowywać warzywniak na kolejną porę roku.

Truskawki, które rosły na naszej ściance, prawdopodobnie trafią na podwyższone grządki. Przekonałam się, że na takiej ściance najlepiej sprawdzają się odmiany powtarzające, owocujące długo, aż do jesieni. Te, które owocują tylko raz, u nas nie sprawdziły się najlepiej. Trzeba je podlewać, a później jeszcze odpowiednio zabezpieczyć na zimę.

Niestety część sadzonek odmiany owocującej aż do późnej jesieni wymarzła mi podczas zimy.

Na ściance być może wysiejemy więc groszek. W końcu jego plonowanie trwa stosunkowo krótko, a później można wykorzystać miejsce na coś innego. U nas po groszku pięknie piął się fasolnik. W małym warzywniaku trzeba przecież dobrze gospodarować każdą przestrzenią.

Będą też inne zmiany.

Jedne maliny niestety musimy usunąć. Odmiana okazała się taka, że owoce nie zdążają u nas dojrzeć przed nadejściem chłodów.

Z warzywniaka zniknie również jagoda goji. Kwitnie pięknie, ale owoców od lat właściwie nie ma. Szkoda miejsca na roślinę, która tylko zajmuje przestrzeń.

Nie doczekamy się też w tym roku dyń ozdobnych. Niestety nie zdążą już dojrzeć.

Ale za to dostojnie prezentuje się lasecznica trzcinowata, a malina pnąca, którą rozmnażałam w woreczkach, pięknie się ukorzeniła. Możemy więc działać dalej. 🌿

Bo taki właśnie jest ogród.

Coś się kończy, coś zaczyna. Jedne rośliny usuwamy, inne przesadzamy, jeszcze inne rozmnażamy. Każdy sezon coś nam pokazuje i czegoś uczy.

A wrzesień?

To chyba jeden z tych miesięcy, w których najłatwiej zauważyć, jak bardzo ogród się zmienia.

Jeszcze daje nam kolory, jeszcze dojrzewają warzywa i owoce, jeszcze kwitną dalie i hibiskusy, jeszcze trawy kołyszą się na wietrze…

Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim już słychać jesień.

Zapraszam Was dzisiaj na wrześniowy spacer po naszym warzywniaku. 🌿🍅🌸

Zobaczcie, co jeszcze rośnie, co dojrzewa, co zakwitło, a co będziemy już powoli żegnać.

Bo zanim przyjdzie przymrozek i skosi to, co jeszcze kwitnie, trzeba nacieszyć się tym wrześniowym ogrodowym chaosem. 🤎
















A w ogrodzie 




















Dziękuję, że znów byliście ze mną. 🤎

Do zobaczenia na kolejnym spacerze po moim ogrodzie! 🌿 Agata 🙋🏼